Tło

Murray Rothbard

Liberalny samorząd
Kurs podstawowy

Wszystko, co musisz wiedzieć, aby skutecznie działać na rzecz wolności w swojej gminie.

Aktualności
kalendarz2024-07-13osobaStowarzyszenie Libertariańskie

Javier Milei, prezydent Argentyny, już od ponad 200 dni niestrudzenie wdraża swoje wolnorynkowe reformy i nie zwalnia tempa. Poza działalnością w kraju intensywnie podróżuje po świecie. Jest poza Argentyną tak często, że został już uznany za najczęściej podróżującą za granicę głowę państwa. W ostatnich miesiącach odwiedzał takie kraje jak Stany Zjednoczone czy Izrael, a teraz przyszła kolej na Europę. Słynny „el loco” nie byłby sobą, gdyby i na Starym Kontynencie nie podgrzewał atmosfery. Już na samym początku swojej podróży, podczas wizyty w Hiszpanii, natychmiast wszedł w konflikt z premierem rządu centralnego tego kraju.

Podczas swojej dziesiątej zagranicznej podróży od inauguracji udał się do Hiszpanii, którą odwiedził także miesiąc temu. Jego poprzednia wizyta wywołała ostry spór dyplomatyczny, co poskutkowało wycofaniem przez Madryt hiszpańskiego ambasadora z Argentyny. Był to już drugi tego typu przypadek w jego karierze, ponieważ wcześniej swojego przedstawiciela z Buenos Aires wycofała Kolumbia. Miało to miejsce po oskarżeniach Milei, że prezydent tego kraju jest terrorystą. W Hiszpanii natomiast Milei powiedział, że hiszpański premier Pedro Sánchez ma skorumpowaną żonę (mowa o Begoñi Gómez).

To stwierdzenie było tylko pretekstem do odbicia piłeczki w odpowiedzi na krytykę hiszpańskich ministrów wobec jego rządu i jego samego. Od maja w stosunkach dyplomatycznych między obydwoma państwami wrze. Nieustannie podejmowane są decyzje dyplomatyczne większego bądź mniejszego kalibru, a ministrowie i przedstawiciele obydwu państw nie szczędzą sobie uwag i oskarżeń. Niektórzy hiszpańscy ministrowie nazywali nawet Milei „hieną” lub sugerowali, że jest uzależniony od narkotyków.

Jednak spotkanie z przedstawicielami hiszpańskiego rządu nie było celem wizyty prezydenta Argentyny na Półwyspie Iberyjskim. Spotkał się on tam z prawicową opozycją, a konkretnie z Isabel Díaz Ayuso, premier Wspólnoty Autonomicznej Madrytu. Został przez nią odznaczony Międzynarodowym Medalem. Według relacji medialnych, w stolicy Hiszpanii witany był przez tysiące sympatyków.

To nie był koniec wyróżnień prezydenta Argentyny w stolicy Hiszpanii. Instytut im. Juana de Mariana także zdecydował się uhonorować polityka nagrodą noszącą imię swojego patrona. Jak podaje na swojej stronie, zadecydowano się na uhonorowanie argentyńskiego prezydenta Nagrodą Instytutu w roku 2024 za „wzorową obronę idei wolności”.

Podczas przemówienia powiedział: „Przybyłem dziś do tego jakże pięknego Madrytu. Nie pozwólcie, aby socjalizm zrujnował tu wasze życie”. Dodał także kilka kąśliwych uwag na temat hiszpańskich władz centralnych, twierdząc, że niektórzy jej przedstawiciele mają bardzo „lepkie ręce”.

Na spotkaniu poruszył też temat dodruku pieniędzy, nazywając go dobitnie „zbrodnią przeciwko ludzkości”, oraz zadeklarował, że zamierza w swoim kraju dążyć do penalizacji dodruku, aby zwiększanie emisji pieniądza kończyło się dla odpowiedzialnych za nie osób dotkliwą karą. Niezależnie od tego, kto będzie za to odpowiadał – czy to członek rządu, czy nawet sam prezydent.

Jego wizyta w Madrycie odbiła się szerokim echem oraz wywołała liczne komentarze, w tym argentyńskiego ekonomisty Carlosa Rodrígueza z Uniwersytetu Columbia. Zwrócił się do argentyńskiego prezydenta na platformie X, używając podobnie dosadnego języka jak sam Milei. Napisał bowiem: „Lepiej przestań się przechwalać i opowiadać bzdury. W ciągu ostatnich 30 dni baza monetarna, czyli emisja pieniądza, wzrosła o 31,7%”. Stwierdził również, że są to oficjalne dane publikowane przez bank centralny Argentyny, jednak jego wpis nie zawierał żadnych odnośników mających potwierdzić te informacje.

Przypomnijmy, że od samego początku swojej kadencji prezydent Argentyny zakładał likwidację argentyńskiego banku centralnego oraz zastąpienie peso dolarem. Wszystkie te obietnice ciężko mu będzie jednak zrealizować, ponieważ nieustannie na drodze stoi mu parlament, który musi zatwierdzać jego ustawy. Milei ogłosił również, że jego polityka przynosi widoczne sukcesy. (Argentyna odnotowała pierwszą nadwyżkę finansową od 2008 roku).

Jednak festiwal nagród nie zakończył się w Hiszpanii. Po wizycie na Półwyspie Iberyjskim prezydent Argentyny odwiedził naszego zachodniego sąsiada, czyli Republikę Federalną Niemiec, a konkretnie Hamburg. Odebrał tam nagrodę dla „Ambitnego reformatora” od Towarzystwa Friedricha Augusta von Hayeka.

Nie zabrakło też spotkań na wysokim szczeblu. Milei spotkał się bowiem z Olafem Scholzem, kanclerzem Niemiec. Na lidera RFN spadła za to fala krytyki, oczywiście ze strony partii lewicowych wchodzących w skład jego koalicji. Temat szybko uciął jednak rzecznik kanclerza, który stwierdził, że nie wybiera się osób, z którymi współpracuje się na arenie międzynarodowej. Podkreślił również więzi łączące Argentynę z Niemcami – w szczególności te gospodarcze.

Podczas przeszło godzinnej rozmowy z Scholzem poruszono także konkretne kwestie dotyczące umowy handlowej oraz importu do Niemiec surowców takich jak lit, którego Argentyna posiada drugie co do wielkości złoża na świecie.

Z Niemiec Milei udał się do Czech – następnym punktem na jego trasie była bowiem Praga. Spotkał się z tam Petrem Pavlem, prezydentem Republiki Czeskiej. Politycy podkreślili znaczenie relacji pomiędzy obydwoma państwami w kontekście politycznym i gospodarczym. Wspomniano kluczowe znaczenie Argentyny dla czeskiego eksportu oraz liczną diasporę czeską w tym kraju. W Pradze Milei wziął również udział w konferencji, podczas której odebrał kolejną i ostatnią ze swoich nagród od Praskiego Instytutu Liberalnego. Został także poproszony o wygłoszenie okolicznościowego wykładu.

Europejskie tournée Milei jasno pokazuje, że zamierza on aktywizować europejskich libertarian do działania, widząc zapewne, że na kontynencie europejskim znajdują się oni w odwrocie. Można odnieść wrażenie, że daje on jasno do zrozumienia, iż głowy państw i oficjele są dla niego mniej ważni niż przedstawiciele pokrewnych politycznie nurtów. Ale może to być także polityczna gra pozorów.

Tak hojne uhonorowanie prezydenta Argentyny przez rozmaite europejskie instytucje może sprawiać wrażenie pozornych gestów, lecz jasno pokazuje, jak ogromne nadzieje pokładają w nim libertariańskie środowiska na całym świecie. Milei to rozumie, zatem stara się odwzajemniać gesty serdeczności i wsparcia, okazując libertariańskim i liberalnym ugrupowaniom i stowarzyszeniom na świecie swoje zainteresowanie i wsparcie.

Pytanie brzmi: na ile międzynarodowa aktywność argentyńskiego prezydenta przyniesie realne korzyści, a na ile namiesza w światowej dyplomacji?

Stowarzyszenie Libertariańskie

Wolność tworzy możliwości!
Wesprzyj naszą działalność - wpłać dowoloną kwotę lub zgłoś chęć wolontariatu
background